Światopoglądowe zacietrzewienie niesie za sobą wiele konsekwencji. Czasem strasznych, często śmiesznych. Wydarzenia sprzed kilkunastu dni skłoniły mnie do ogólnokulturowej refleksji pt. „śmiać się czy płakać”.
Sprawa jest powszechnie znana. Dotyczy logo Nowego Sącza. Trudno nie zauważyć, że taka forma promocji miast stała się w ostatnim czasie dość modna. Natura nas jednak tak dowcipnie skonstruowała, że zawsze znajdzie się ktoś, komu wszystko się z d… kojarzy. Nie inaczej było w tym przypadku.Logo oburzyło Duszpasterstwo Akademickie „Strych”. Członkowie organizacji twierdzą, że symbol promuje homoseksualizm, satanizm i okultyzm. Aborcji z nieznanych względów zabrakło, więc lista wydaje mi się dziwnie niekompletna. Mimo to, pozwolę sobie zarzuty rozłożyć na części pierwsze.
Logo w kolorach tęczy to homoseksualizm
Chciałbym z tego miejsca polecić studentom lekturę Biblii. To taka książka, w której zawiera się doktryna ich wiary. Jest dość gruba i momentami bardzo krwawa (wręcz sadystyczna) ale da się przeczytać. Znajduje się w niej taki „rozdział” – Księga Mojżeszowa. Mówi m.in. o tęczy jako symbolu przymierza między Bogiem i ludźmi.
Warto również dodać, że zgodnie z legendą bardzo kolorowo lubił ubierać się św. Franciszek z Asyżu, nazywany tęczą. Istniały również organizacje nawiązujące do jego filozofii posługujące się tęczową symboliką. Dalsze wnioski aż strach wyciągać!
Kropka to szatan
Duszpasterstwo Akademickie twierdzi, że czarna kropka w środku logo nawiązuje do „zakropkowania”, czyli oddania się we władanie złego ducha. Ów niewidzialny zły demon przejmie dzięki temu władzę nad miastem. I nie pomoże nawet patronka Nowego Sącza – św. Małgorzata Męczenniczka, która swego czasu pokonała piekielnego smoka. Cóż, widać kolorowa dłoń ma większa moc niż bestia z głębin Pandæmonium. Na myśl przychodzi mi w tym momencie jedynie fragment skeczu G. Carlina, świetnego skądinąd komika – „Spooky language. Spooky language designed to scare people. In no way does superstitious mumbo jumbo like this apply to the lives of intelligent, civilized humans in the twenty-first century”.
Samo „zakropkowanie” nawiązuje zaś do okresu supremacji „chrześcijańskiej cywilizacji życia”, gdy za znamię lub pieprzyk w nieodpowiednim miejscu można było skończyć na stosie.
Ręka to okultyzm
Ręka to zdaniem działaczy nawiązanie do chiromancji – wróżenia z dłoni. W moim odczuciu, dłoń nawiązuje raczej do otwartego i pokojowego nastawienia. Psychologia ewolucyjna mówi, że gest otwartej dłoni był wykorzystywany w Środowisku Adaptacji Ewolucyjnej (miejscu, gdzie dawno temu kształtowała się budowa genetyczna i psychiczna naszego gatunku) do demonstracji pokojowych zamiarów. Otwarta dłoń nie może wszak ukrywać żadnych niebezpiecznych narzędzi.
Sprowadzając wszystko do absurdu, można również wspomnieć o nieźle udokumentowanej antropologiczno-językoznawczej teorii, mówiącej, że język rozwinął się z gestów. Czy w języku ukrywa się więc szatan?
W rzeczony absurd da się brnąć bez końca. Socjologiczną ciekawostką byłby happening:
dlatego z pieniędzy podatników władze miasta zgodziły się na logo nawiązujące do symboliki chrześcijańskiej?!
Wszak kolorowa ręką z kropką w środku może symbolizować przybitą do krzyża dłoń Chrystusa. Kolor tęczy, jak było powiedziane wyżej, dotyczyć może przymierza zawartego między Mojżeszem a Bogiem.
Lecz niektórym wszystko nieodłącznie kojarzy się z szatanem.
W rzeczywistości, nie ma w tym symbolu niczego metafizycznego. Kształt logo nawiązuje do widzianej z góry starówki, z czarnym punktem jako ratuszem. A kolorystyka to odniesienie do wielokulturowości i folkloru zamieszkujących te ziemie od wieków Lachów Sądeckich.
Opinia „Strychu” zaskoczyła samego Ryszarda Nowaka (prezydent Nowego Sącza, jeden z założycieli PiS). Rzecz jasna, wysoki urzędnik państwowy w obliczu zwyczajnej głupoty i tak uderzył w błagalny ton. Tłumaczył, że to tylko logo, że przecież św. Małgorzata Męczennica będzie nadal mieć miasto w opiece itd. Taka nasza polska (tfu!) władza, która pada na kolana przed grupą sfrustrowanych fanatyków.
Swoją drogą smuci, że wielu wybitnych ludzi, działaczy społecznych, naukowców doczeka się co najwyżej upamiętnienia w postaci nazwy jakiejś mało istotnej bocznej uliczki. Natomiast żeby zostać patronem całego miasta wystarczy oddawać się odpowiednio długo dewiacjom w postaci celibatu, miłości do niewidzialnych serc zmartwychwstałych Żydów i walce z piekielnymi czarnymi smokami. Najlepiej kosztem możliwie brutalnej i męczeńskiej śmierci.
Absurd goni więc absurd. Czy w tak skrajnych przypadkach może pomóc logika? Jak najbardziej! I to ta z najwyżej półki. Metody dowodzenia do perfekcji doprowadził Tadeusz Kotarbiński. W wypadku „logiki” członków „Strychu” warto odwołać się do tzn. dowodzenia odwodowego („nie wprost”). Chociaż sposób ten był już znany pośrednio Sokratesowi to poziom intelektualnego majstersztyku uzyskał pod auspicjami myślicieli szkoły lwowsko-warszawskiej. Metoda zwana również redukcją do absurdu polega na dowodzeniu fałszywości negacji tezy zadanej poprzez wywnioskowanie sprzeczności z owej negacji.
p = logo zawiera kolorową dłoń z kropką w środkuq = logo jest satanistyczne
Absolutnie absurdalne!
Portal poświęcony (gejom)
W poszukiwaniu kulturoznawczo „oryginalnej” perspektywy zajrzałem do serwisu „Fronda” (portal poświęcony; ostatnio głównie gejom). O ile sam artykuł nie wykraczał szczególnie daleko poza ramy dziennikarskiej obiektywności, to komentarze... Można złapać się za głowę! Ci ludzie naprawdę wierzą, że logo Nowego Sącza to część „głęboko skoordynowanej akcji” satanistycznej. Ewentualnie gejowskiej, bo przecież tęczowa ręką z czarną kropką w środku może również nawiązywać do stosunku płciowego dwojga mężczyzn. Podobnie zresztą jak kielnia i cyrkiel.
Zawsze dziwiła mnie fascynacja z jaką gejowski seks traktują środowiska frondo-podobne. Mi, jako przeciętnemu heteroseksualnemu monogamicznemu mężczyźnie, seks gejowski jest całkowicie obojętny; nie myślę o nim, nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Natomiast forumowe wypowiedzi „Prawdziwych Heteroseksualnych Polaków Katolików” bywają przesączone mniej lub bardziej wulgarnymi wyobrażeniami nt. kontaktu cielesnego dwóch mężczyzn. W najbardziej skrajnych przypadkach takie wypowiedzi przybierają formę numinosalną, gdzie strach łączy się z jakąś dziką, atawistyczną fascynacją. Oczywiście do odczytania między wierszami, mimo intencji przyświecającej autorowi. Podświadomość potrafi wszak płatać różne figle.
Jakże pasjonujący mechanizm psychologiczny musi stać za skłonnością do projektowania na obce osoby własnych wyobrażeń o „brudnych od kału kutasach” czy wkładaniu „chujów w męską dupę”.
Białostockie preludium
Na koniec warto przypomnieć o podobnym zdarzeniu sprzed kilkunastu miesięcy. Ku uciesze gawiedzi odkryto wtedy, że logo Białegostoku do złudzenia przypomina symbol pewnej organizacji LGBT. I cóż się stało? Zły duch zawiódł - w Białymstoku nadal mieszkają heteroseksualiści, a samo miasto wciąż istnieje. Białystok nie podzielił losu Sodomy i Gomory, a że otrzymał dość specyficzną formę promocji to już zupełnie inna bajka. I tym miłym akcentem…
W poszukiwaniu kulturoznawczo „oryginalnej” perspektywy zajrzałem do serwisu „Fronda” (portal poświęcony; ostatnio głównie gejom). O ile sam artykuł nie wykraczał szczególnie daleko poza ramy dziennikarskiej obiektywności, to komentarze... Można złapać się za głowę! Ci ludzie naprawdę wierzą, że logo Nowego Sącza to część „głęboko skoordynowanej akcji” satanistycznej. Ewentualnie gejowskiej, bo przecież tęczowa ręką z czarną kropką w środku może również nawiązywać do stosunku płciowego dwojga mężczyzn. Podobnie zresztą jak kielnia i cyrkiel.
Zawsze dziwiła mnie fascynacja z jaką gejowski seks traktują środowiska frondo-podobne. Mi, jako przeciętnemu heteroseksualnemu monogamicznemu mężczyźnie, seks gejowski jest całkowicie obojętny; nie myślę o nim, nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Natomiast forumowe wypowiedzi „Prawdziwych Heteroseksualnych Polaków Katolików” bywają przesączone mniej lub bardziej wulgarnymi wyobrażeniami nt. kontaktu cielesnego dwóch mężczyzn. W najbardziej skrajnych przypadkach takie wypowiedzi przybierają formę numinosalną, gdzie strach łączy się z jakąś dziką, atawistyczną fascynacją. Oczywiście do odczytania między wierszami, mimo intencji przyświecającej autorowi. Podświadomość potrafi wszak płatać różne figle.
Jakże pasjonujący mechanizm psychologiczny musi stać za skłonnością do projektowania na obce osoby własnych wyobrażeń o „brudnych od kału kutasach” czy wkładaniu „chujów w męską dupę”.
Białostockie preludium
Na koniec warto przypomnieć o podobnym zdarzeniu sprzed kilkunastu miesięcy. Ku uciesze gawiedzi odkryto wtedy, że logo Białegostoku do złudzenia przypomina symbol pewnej organizacji LGBT. I cóż się stało? Zły duch zawiódł - w Białymstoku nadal mieszkają heteroseksualiści, a samo miasto wciąż istnieje. Białystok nie podzielił losu Sodomy i Gomory, a że otrzymał dość specyficzną formę promocji to już zupełnie inna bajka. I tym miłym akcentem…